„Stajesz się na zawsze odpowiedzialny za coś, co oswoiłeś”
te słowa Antoine’a de Saint-Exupéry z „Małego Księcia” wyjątkowo mocno odnoszą się do delfinów żyjących w delfinariach. Człowiek, który uratował delfina, nakarmił go, wyleczył i dbał o niego, staje się częścią jego stada, przewodnikiem, a także dożywotnim opiekunem. Dlatego też wypuszczenie oswojonego delfina na wolność nie jest wyrazem troski, lecz skazaniem go na niemal pewną śmierć. Warto spojrzeć na ten problem nie przez pryzmat ideologii, która jest rozpowszechniana przez pseudo-ekologów, ale dobra samych zwierząt.
Wiele osób uważa, że na delfiny się poluje, aby potem umieścić je w delfinarium, nic bardziej mylnego. Nie każdy wie, że są międzynarodowe przepisy, które zabraniają takich procedur. Jest to: Konwencja o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem. Waszyngton 03.03.1973r. Ta konwencja została przyjęta, ratyfikowana i potwierdzona przez Polskę:
Mało osób wie, że wiele delfinów w delfinariach pochodzi z dramatycznych sytuacji – przypadkowego uwięzienia w sieciach rybackich, gdzie były bliskie śmierci od uduszenia (delfiny oddychają powietrzem atmosferycznym jak ludzie) i po wyłowieniu, oddane przez dobrych rybaków do delfinarium w celu leczenia i rehabilitacji. Część z nich to osobniki znalezione w ciężkim stanie na plaży, po różnych katastrofach ekologicznych*. Inne urodziły się już w niewoli i od początku traktują swoich opiekunów jak rodzinę. Wypuszczenie takiego delfina na wolność to dla niego trauma – to tak jakby pseudo ekolodzy kazali ludziom wypuścić na wolność ich psy, koty, chomiki, papużki i inne oswojone zwierzęta, bo taką mają ideologię. Jeszcze inne zostały przejęte z likwidowanych delfinariów. To właśnie działania ekologów powodują w efekcie pogorszenie ich warunków bytowania. Prawdziwi obrońcy delfinów nie pozwoliliby na takie tragiczne w skutkach działania. Wszystkie te zwierzęta łączy wspólna cecha – zostały oswojone, były karmione przez człowieka i straciły naturalny instynkt polowania. Wypuszczenie ich na wolność oznacza dla nich najczęściej śmierć głodową, bo nie są w stanie same zdobyć pożywienia. Zwierzę oswojone już zawsze będzie wracało do człowieka i szukało u niego łatwego pożywienia, o czym można się dowiedzieć także z raportów po uwolnieniu delfinów.
Warto zwrócić uwagę, że delfin to istota stadna. Na wolności żyją w stadach od kilkudziesięciu do tysiąca sztuk. Samotny delfin nie ma szans na przetrwanie. Obce stado nie przyjmie nowego członka, a szczególnie samca, który traktowany jest jako zagrożenie dla przywódcy grupy. Oswojony delfin pozbawiony stada w oceanie staje się bezbronny wobec drapieżników – rekinów czy orek, gdyż pojedynczy delfin nie ma żadnych szans w walce z rekinem, który jest szybszy i sprawniejszy. Oczywiście dzikie delfiny nauczyły się walczyć z drapieżnikami, ale zawsze robią to w grupie, współpracując ze sobą i wykorzystując swoją inteligencję.
Absurdem jest uwalniać delfiny, które urodziły się w delfinariach i nie znają praw natury, są one przyjacielsko nastawione do wszystkich istot. Nie wiedzą, jak unikać drapieżników, ani jak się przed nimi bronić. Ich naturalna ciekawość i ufność mogą prowadzić do tragicznych sytuacji np. prób zabawy z rekinem. To jak wypuszczenie psa domowego na sawannę – nie przetrwa ani dnia, mimo że jego dzicy krewni (szakale i dingo) radzą sobie świetnie.
Kolejnym argumentem przeciwko wypuszczaniu oswojonych delfinów jest długość życia. W delfinariach jest niejednokrotnie większa niż na wolności. Podczas gdy w naturalnych warunkach żyją średnio 19–21 lat, w delfinariach zdarzają się przypadki osiągnięcia nawet 62 lat. To pokazuje, że odpowiedzialna opieka człowieka może znacząco wydłużyć życie tych ssaków.
Smutne jest, że próby uwalniania oswojonych delfinów już wielokrotnie kończyły się tragicznie, a ekolodzy, mimo to, dalej je kontynuują i zbierają nawet pieniądze na ten cel. Z udostępnionych przez ekologów materiałów wynika, że delfiny, które wypuszczono, szukały kontaktu z ludźmi (zazwyczaj w pobliżu miejsca gdzie je wypuszczono, lub na zatłoczonych plażach), prosząc o jedzenie, narażając się na przypadkowe otrucie przez turystów nieświadomych ich potrzeb pokarmowych. Inne ginęły od drapieżników lub chorób. Żaden skuteczny program reintegracji z oceanem nie został dotychczas opracowany. Nie zapominajmy także o tym, że transport to jedna z większych traum jakie doświadcza delfin. Z miejsca, które dobrze zna i czuje się bezpiecznie, gdzie są jego koledzy i koleżanki oraz opiekunowie, będzie przewieziony do morza pełnego zagrożeń i niebezpieczeństw. Nie będzie mógł już liczyć na pomoc opiekuna – trenera, opiekę weterynarza, skończy się dokarmianie. Nie będzie wsparcia przyjaciół, a więzi z opiekunami zostaną drastycznie przerwane. Delfinie od teraz radź sobie sam, bo tak chcieli ekolodzy! Hipokryzja ekologów jest straszna, kot, czy pies to dla nich domownicy, niemal członkowie rodziny, ale oswojony delfin, już nie. Ich celem jest, aby delfin skończył życie na wolności, ale że ta wolność nie potrwa długo, to dla nich nieistotne. Ciekawe czy gdyby sami byli zamknięci w sanatorium, ale w bezpiecznych warunkach z jedzeniem, dostępem do lekarza, oraz z mnóstwem atrakcji i dostali propozycję uwolnienia, ale ze świadomością, że od tego momentu każdy będzie na nich polował i będzie miał ich prawo zabić, to czy by skorzystali? Niestety działania ekologów i szerzenie ich niedojrzałej ideologii skutkują procesem zamykania delfinariów w Europie zachodniej i innych miejscach na świecie. Zamykając delfinaria, aktywiści narażają delfiny na cierpienie – są one wówczas transportowane do innych placówek, co wiąże się z ryzykiem śmierci podczas przewozu, a tam często trafiają do przepełnionych zbiorników, gdzie muszą żyć po kilkadziesiąt sztuk w jednym basenie. Czy takie postępowanie nie jest okrutne? Aktywiści twierdzą, że delfiny czują się lepiej w sztucznie stworzonych oazach, ale okazuje się, że te ośrodki nie mają finansowego wsparcia rządowego i w efekcie delfiny głodują, są pozbawione jakichkolwiek atrakcji i kontaktu z człowiekiem, który się nimi wcześniej opiekował. I to jest dla nich więzienie. Gdy prowadziłem rozmowy z kilkoma ekologami, to okazało się, że ich wiedza o delfinach w niewoli jest znikoma, a opiera się głównie na plotkach i nierzetelnych informacjach przekazywanych przez pseudo ekologów. Dlatego też nasza fundacja przygotowała specjalny kurs uzupełniający wiedzę i pozwala na uzyskanie certyfikatu obrońcy delfinów, po zdaniu testu końcowego.
Obecne akcje uwolnienia delfinów organizowane przez ekologów, to eksperymentowanie na tych pięknych i inteligentnych ssakach. Eksperymentowanie które zawsze kończy się śmiercią delfina. Aktywiści na to właśnie zmarnowali swoją energię i czas, poświęcili ogromne pieniądze, bo byli zaślepieni nieodpowiedzialną ideologią. Delfinarium nie jest więzieniem. Należy je traktować raczej jako sanatorium lub centrum ratowania życia, gdzie chore zwierzęta mogą otrzymać leczenie, opiekę i aktywność fizyczną, której potrzebują i wrócić do zdrowia.
* Zdarzają się również katastrofy ekologiczne, w których giną, dogorywając na plaży dziesiątki, setki, a nawet tysiące delfinów, ale ekologów temat mało interesuje, wolą organizować zbiórki na uwolnienie oswojonego delfina, na których można się wylansować i zarobić. Przykłady: Wedle raportu, jaki przeprowadziła Turkish Marine Research Foundation (TUDAV), do 28 marca 2022r. znaleziono ponad 80 martwych zwierząt w zachodniej części Morza Czarnego.
Według innych doniesień z 2023r. szacuje się na przybliżoną śmiertelność delfinów w Morzu czarnym pomiędzy 37500 a 48000 osobników w ciągu zaledwie 3 miesięcy wojny na Ukrainie (dane zebrane z kilku krajów).
Mazut z zatopionych tankowców w Cieśnienie Kerczeńskiej zabił dziesiątki delfinów. Jak poinformowała organizacja Centrum Ratownictwa Delfinów Delfa w mediach społecznościowych, od połowy grudnia 2024r. znaleziono łącznie 61 martwych delfinów.
Gdyby istniały sprawnie działające służby ratownicze oraz wystarczająca Ilość ośrodków ratunkowych i rehabilitacyjnych dla delfinów, a delfinaria pełnią właśnie również taką funkcję, być może udało się wiele z nich uratować.
Artykuł opracował delfinoterapeuta, superwizor w programie kształcenia delfinoterapeutów Fundacji Dobra Wioska mgr inż. Piotr Sobocki